 |
18 X 2007 w "Gazecie Wyborczej" pisze o tym numerze Marek Radziwon:
"Wiele składa się na to, że powinienem był jak ognia unikać kariery literackiej, że z temperamentu byłem antyliteratem, z powołania i z uzdolnień, z upodobań byłem matematykiem, ale los pokierował mną opacznie" - pisał Aleksander Wat w maju 1967 r., na dwa miesiące przed samobójczą śmiercią. Watowi, jego poezji od najwcześniejszych, futurystycznych lat, niezwykłej i tragicznej drodze życiowej poświęcony jest najnowszy numer "Zeszytów".
W kwartalniku znajdziemy nieznane lub zapomniane teksty Wata, m.in. artykuł poświęcony Witkacemu przy okazji lwowskiej premiery "Jana Macieja Karola Wścieklicy" z 1926 r. i niedokończony szkic poświęcony Julianowi Tuwimowi, napisany w latach 60. Wat, który lepiej niż ktokolwiek rozumiał powojenne rozczarowanie komunizmem, pisze o naiwnych politycznych wyborach Tuwima, o tym, jak go w Polsce powojennej wykorzystano. Tuwim - twierdzi Wat - był w sytuacji "orła pojmanego przez wspaniałomyślnego suzerena: był od razu w złotej klatce. Ozdobą najwyższych salonów".
"Zeszyty " oprócz tekstów Wata przynoszą garść wypowiedzi o nim innych poetów, krytyków i przyjaciół, m.in. Konstantego Jeleńskiego, Józefa Czapskiego, Tomasa Venclovy, Leszka Kołakowskiego, Jana Józefa Lipskiego, Czesława Miłosza, Stanisława Barańczaka. Niektórych, jak Venclovę i Lipskiego, interesuje Wat poeta, który po okresie futuryzmu zamilkł na wiele lat, a bodaj najlepsze wiersze dał pod koniec życia. Innych pociąga Wat świadek totalitaryzmu, Żyd, socjalista, więzień, tułacz, emigrant. Tragiczny życiorys Wata nadawałby się na polską biografię symboliczną.
Sporo miejsca poświęcono "Mojemu wiekowi", słynnej autobiograficznej opowieści Wata. Rafał Habielski opisał trwające kilka lat komplikacje z wydaniem całości pamiętników. Najlepszym wydawcą był oczywiście Jerzy Giedroyc, ale z rozmaitych powodów, także finansowych, "Mojego wieku", poza kilkoma fragmentami w "Kulturze", nie wydał. O książce jest także mowa w listach Czesława Miłosza i Oli Watowej wymienianych już po śmierci Wata: "Miałem reakcje na Aleksandra w "Kulturze" świadczące o najwyższym zainteresowaniu - pisał Miłosz po publikacji pierwszych fragmentów w paryskim miesięczniku. Ja w ogóle nie rozumiem Giedroycia. Siedzi na kopalni złota (...) i nie wie tego. Ja mu posłałem opracowany fragment o r. 1928 (Berlin), to napisał, że nie może dawać Wata w każdym numerze. Czy da teraz, nie wiem".
Wat, jaki wyłania się z "Zeszytów", to jedna z najważniejszych postaci poezji polskiej XX stulecia. I bodaj najważniejszy świadek i ofiara totalitaryzmów, jakie dotknęły Europę ubiegłego wieku. Chociaż jego dorobek w stosunku do miejsca, jakie zajął w naszej historii, jest skromny. Stało się tak, bo "zadowolić Wata - pisał Czesław Miłosz w przedmowie do "Mojego wieku" w 1977 roku - mógłby tylko "taniec kosmiczny", dzieło pt. "Wszystko o wszystkim", ogarniające politykę, ale i daleko poza nią wykraczające. Bo Wat nie zamierzał być kronikarzem swojego wieku, szukał w wydarzeniach ich treści sekretnej, ukrytej".
Ocena: [5 z 5 Gwiazdek!] |
 |
|